Motor Lublin pokonał na własnym stadionie Legię Warszawa 3:0 i zasłużenie wyeliminował jednego z faworytów z Pucharu Polski. Gospodarze prowadzili już od trzeciej minuty, do przerwy powiększyli przewagę do dwóch bramek, a w doliczonym czasie gry przypieczętowali wynik trzecim golem.
Legia w piątek zremisowała ze Śląskiem Wrocław, a wcześniej w lidze przegrała 0:2 z Piastem Gliwice. Ten słabszy okres formy zbiegł się z niepokojącymi wynikami stołecznej drużyny, choć według artykułu weszło.com wciąż była ona uznawana za jednego z faworytów pucharowych rozgrywek.
Marek Papszun pogorszył swój bilans
Marek Papszun słynie z dobrego bilansu w Pucharze Polski, ale porażka z Motorem ten dorobek osłabiła. Jak podaje weszło.com, w klubie pojawiły się nawet plotki o możliwym powrocie Goncalo Feio na miejsce Mariusza Misiury, jednak spekulacje te na razie pozostają bez potwierdzenia.

Czubak, Ronaldo i Ndiaye przesądzili o wyniku
Motor otworzył wynik już w trzeciej minucie. Długa piłka od Gaspera Tratnika trafiła do Roberta Deziela Jr., stamtąd futbolówka powędrowała do Fabio Ronaldo, a ten dograł do Karola Czubaka, który spokojnym strzałem pokonał Otto Hindricha.
Legia odpowiedziała główką Łukasza Zjawińskiego po wrzucie z autu, ale Tratnik obronił. W 40. minucie Fabio Ronaldo ograł Deziela przy linii bocznej, minął Rafała Augustyniaka i Hindricha, po czym sam wykończył akcję na 2:0.

Po przerwie Zjawiński przegrał pojedynek z Tratnikiem po podaniu Bartosza Kapustki. W 54. minucie sędzia Piotr Lasyk odgwizdał faul Czubaka na Hindrichu i anulował trafienie Motoru na 3:0 – decyzję tę autor tekstu na weszło.com określił jako bardzo wątpliwą. Legia mimo przewagi terytorialnej w końcówce nie stworzyła sobie stuprocentowej okazji, a w doliczonym czasie gry Mbaye Jacques Ndiaye urwał się obronie gości i ustalił wynik na 3:0.
Co dalej dla obu zespołów
Jak zaznacza weszło.com, Motor Lublin i Legia Warszawa zagrają ze sobą ponownie już wkrótce, tym razem na Arenie Lublin. Dokładny termin i ranga tego starcia nie zostały podane w relacji z meczu.
Źródło: weszlo.com