Jagiellonia pokonała Śląsk Wrocław 2:1, choć spotkanie w Białymstoku stało się nerwowe po rzucie karnym dla gości w końcówce. Adrian Siemieniec i Ante Simundza podsumowali przebieg meczu, a trener Śląska przekazał także wstępne informacje o urazie Piotra Samca-Talara.
Jagiellonia wygrała ze Śląskiem. Mecz wymknął się spod kontroli dopiero w końcówce
Do przerwy gospodarze prowadzili 2:0 po bramkach Kajetana Szmyta i Ousmana Sowa. W końcówce kontaktowego gola dla Śląska z rzutu karnego strzelił Piotr Samiec-Talar. Ta bramka zmieniła atmosferę spotkania, które przez większą część gry układało się po myśli Jagiellonii.
Adrian Siemieniec ocenił, że do sytuacji z rzutem karnym jego drużyna miała pełną kontrolę nad meczem i dobrze nim zarządzała. Podkreślił, że strata gola przy prowadzeniu 2:0 w takim momencie zawsze zwiększa napięcie na boisku. Jagiellonia musiała więc odpowiednio zareagować zmianami oraz ustawieniem, aby nie dopuścić do kolejnej bramki i utrzymać korzystny wynik.
Trener białostockiego zespołu zwrócił również uwagę na wymagający charakter ligowej rywalizacji. W jego ocenie, jeśli Jagiellonia chce utrzymywać kontakt z czołówką, musi wygrywać spotkania, zwłaszcza w okresie, gdy nie jest jeszcze obciążona intensywnością rozgrywek europejskich.
Trener Śląska mimo porażki widzi potencjał zespołu
Ante Simundza za kluczowy moment meczu uznał pierwszą bramkę i sposób, w jaki jego zespół ją stracił. Trener Śląska podkreślił jakość Jagiellonii, wskazując, że w pierwszej połowie jego drużynie trudno było z nią rywalizować. Przypomniał przy tym, że białostoczanie występują w europejskich pucharach.
Zdaniem Simundzy gol kontaktowy dał jego zawodnikom dodatkową energię. Szkoleniowiec pozytywnie ocenił reakcję drużyny po stracie dwóch bramek i uznał, że występ w Białymstoku pokazał, iż Śląsk może rywalizować na poziomie Ekstraklasy.
Uraz strzelca gola. Na dokładniejsze informacje trzeba poczekać
Pytany o kontuzję Piotra Samca-Talara, który zdobył bramkę kontaktową z rzutu karnego, Ante Simundza przekazał, że pierwsze diagnozy wskazują na złamanie ręki. Zawodnik miał udać się do szpitala, gdzie lekarze mieli przekazać dokładniejsze informacje na temat urazu.

Na tym etapie nie podano szczegółów dotyczących charakteru złamania ani ewentualnego czasu przerwy w grze. Dokładniejsza ocena sytuacji miała być możliwa po informacjach przekazanych przez lekarza.
Źródło: Polsat Sport