Lech Poznań przegrał 0:4 z Crystal Palace w meczu pierwszej kolejki fazy zasadniczej Ligi Europy, a Niels Frederiksen po spotkaniu ocenił, że jego zespół nie został zmiażdżony, lecz ukarany za popełnione błędy. Duński trener nie krył rozczarowania wynikiem, ale wskazał, że przebieg gry nie oddawał w pełni różnicy w końcowym rezultacie.
Mistrz Polski zmierzył się z rywalem, który w ubiegłym sezonie walczył o utrzymanie się w angielskiej ekstraklasie, a mecz z Crystal Palace był dla londyńskiej drużyny debiutem w Lidze Europy. Mimo to Anglicy wypunktowali Lecha, który dopiero co pokonał w eliminacjach FC Thun, opisanych szerzej przy okazji rewanżu z FC Thun.
Błędy i niewykorzystane okazje przesądziły o wyniku
Poznaniacy stworzyli kilka sytuacji pod bramką rywala, ale pierwszy stracony gol, jak przyznał Frederiksen, był efektem bardzo głupiego błędu. Mikael Ishak zmarnował dwie okazje, szczególnie w pierwszej połowie, a trener podkreślił, że drużyna powinna wykorzystać przynajmniej jedną z kilku dogodnych sytuacji.
Bramkarz Mateusz Lis ocenił, że przy wszystkich straconych bramkach można było zrobić więcej, a wynik był nieco za wysoki jak na przebieg gry. To już druga porażka Lecha z rzędu – wcześniej zespół uległ Górnikowi Zabrze 1:2, o czym pisaliśmy przy okazji starcia Górnik Zabrze – Lech Poznań.
Frederiksen: „zostaliśmy ukarani, ale nie zmiażdżeni”
Muszę przyznać szczerze, że spodziewaliśmy się właśnie takiego spotkania. Porażka 0:4 jest bardzo wysoka, ale mam takie odczucie, że nie zostaliśmy zmiażdżeni przez rywala, ale po prostu ukarani – mówił na konferencji prasowej Niels Frederiksen.
Trener zaznaczył, że zespół popełnił błędy, których nie powinien popełniać na tym poziomie, choć jednocześnie dostrzegł dobre fragmenty gry swojej drużyny.
Co dalej – Radomiak kolejną szansą na reakcję
Frederiksen podkreślił, że mimo dwóch porażek z rzędu zespół pozostaje mentalnie mocny i wierzy w szybką reakcję. Najbliższą okazją do zmazania plamy będzie niedzielny mecz z Radomiakiem, w którym Lech ma wrócić na zwycięską ścieżkę.
Źródło: Polsat Sport