Reprezentacja Polski przegrała w poniedziałek 28 września w Solnej ze Szwecją 1:3 w drugiej kolejce dywizji B Ligi Narodów, a selekcjoner Jan Urban po meczu jasno zadeklarował, że nie myśli o rezygnacji ze stanowiska. Na konferencji prasowej trener przyznał, że jego drużyna zmierzyła się z bardzo dobrym rywalem, a mimo porażki stworzyła sobie sytuacje, z których – jego zdaniem – mogła wyciągnąć zdecydowanie więcej.
Urban podkreślił, że Polacy nie zostali totalnie zepchnięci do defensywy i nie byli bezradni na boisku, skoro zdobyli bramkę i mieli swoje okazje. Selekcjoner ocenił jednocześnie, że to właśnie reprezentacja Szwecji była faworytem tej grupy Ligi Narodów, wskazując na potencjał kadrowy rywala.

Dobra pierwsza połowa, problemy po zmianie stron
Mecz w Solnej ułożył się dla Biało-czerwonych w wyraźnie dwóch aktach. Do przerwy podopieczni Jana Urbana grali solidnie i zdołali odrobić stratę, mimo że jako pierwsi stracili bramkę już w 8. minucie za sprawą Benjamina Nygrena.
Wyrównującego gola dla Polski strzelił w 43. minucie Sebastian Szymański, dając nadzieję na dobry wynik przed przerwą. Po zmianie stron obraz gry zmienił się jednak diametralnie – w 64. minucie na 2:1 dla gospodarzy trafił Yasin Ayari, a w 72. minucie wynik na 3:1 ustalił Viktor Gyökeres. Kwestie kadrowe i przygotowania do zgrupowania opisywaliśmy szerzej przy okazji sytuacji w kadrze przed wyjazdem do Szwecji.

Urban broni drużyny, ale widzi słabości
Selekcjoner, oceniając przebieg spotkania, zaznaczył, że drugoplanowe elementy gry, jak defensywa po stałych fragmentach czy indywidualne błędy, zdecydowały o ostatecznym rezultacie. Zwrócił jednak uwagę, że Polska nie oddała meczu bez walki i była w stanie odpowiedzieć na gola Szwedów.
Urban przyznał wprost, że na dziś to Szwecja dysponuje większym potencjałem w tej grupie Ligi Narodów, a Polacy – podobnie jak cała reszta zespołu – chcieliby więcej. Sposób zarządzania kadrą i decyzje selekcjonera dotyczące składu wpisują się w szerszy kontekst, który opisywaliśmy przy okazji wcześniejszych zgrupowań reprezentacji.
Napięty terminarz przed Polakami
Biało-czerwoni nie mają zbyt wiele czasu na analizę porażki w Solnej. Już 2 października zagrają w Warszawie z Rumunią, a trzy dni później, 5 października, czeka ich wyjazdowy rewanż z Bośnią i Hercegowiną.
Oba spotkania będą pierwszym testem tego, czy zespół Jana Urbana potrafi wyciągnąć wnioski z drugiej połowy meczu ze Szwecją, w której obrona zawiodła najbardziej. Selekcjoner, deklarując brak zamiaru odejścia, postawił sprawę jasno – teraz przyjdzie czas na potwierdzenie tych słów wynikami na boisku.