Polskie sędziowanie mierzy się z problemami organizacyjnymi, które wykraczają poza pojedyncze błędy arbitrów na boisku. Relacje zebrane w środowisku wskazują na chaos związany z obsadami, szkolenia organizowane w krótkim terminie, koszty podróży oraz spory dotyczące funkcjonowania Kolegium Sędziów. Te kwestie budzą frustrację części arbitrów i wpływają na ich ocenę systemu.
Skąd wziął się kryzys polskiego sędziowania?
Jednym z punktów zapalnych był list Pawła Sokolnickiego, skierowany do ścisłych władz PZPN i ujawniony w połowie sierpnia. Były asystent Szymona Marciniaka, z którym prowadził między innymi finały Ligi Mistrzów oraz mistrzostw świata, opisał w nim zaniedbania i problemy, które jego zdaniem dotyczą polskiego środowiska sędziowskiego.
Po ujawnieniu listu Sokolnicki nie znalazł się w obsadach piątej kolejki Ekstraklasy. W kolejnych dniach pojawiały się boiskowe kontrowersje, a Tomasz Listkiewicz krytycznie odniósł się do analizy Kolegium Sędziów. W tle znalazła się również sprawa SMS-ów Adriana Siemieńca. Arbitrzy pytani o opisywane zdarzenia w większości uznawali je za znane z własnych doświadczeń albo relacji kolegów.
Liczby pokazują skalę problemu
Na szczeblu centralnym w Polsce pracuje około 145 sędziów. Status zawodowy ma jednak tylko 13 arbitrów głównych i 12 asystentów. Pozostali łączą prowadzenie meczów z pracą etatową, często wykonywaną przez osiem godzin dziennie, pięć dni w tygodniu. W praktyce udział w meczach i szkoleniach może wymagać wykorzystywania dni urlopowych.
Marcin Szulc miał zapowiedzieć publikowanie obsad z co najmniej dwutygodniowym wyprzedzeniem, lecz taki model funkcjonował przez dwie kolejki. Z relacji arbitrów wynika, że informacje o wyznaczeniach trafiają do nich zwykle w poniedziałkowy wieczór, czasem we wtorek, a sporadycznie w środę. W jednym z opisywanych przypadków sędzia dowiedział się w środę o piątkowym wyjeździe do Lubina, oddalonego o około 500 kilometrów od jego miejsca zamieszkania. Wymagało to szybkiego zorganizowania urlopu i opieki nad dzieckiem.
Emocje wywołują również kwestie finansowe. Za mecz 1/32 finału Pucharu Polski sędzia techniczny miał otrzymać 250 złotych brutto, podczas gdy koszt paliwa na dojazd przekroczył 320 złotych. Wskazywane stawki brutto wynoszą 1500 zł dla sędziego głównego, 900 zł dla asystenta i 350 zł dla sędziego technicznego. Przy długiej podróży, której koszt szacowano na około 800 złotych, wynagrodzenie może nie rekompensować wydatków. Wysokość ekwiwalentów ustala PZPN, a nie Kolegium Sędziów.
Co te problemy oznaczają dla arbitrów i rozgrywek?
Sędziowie znajdują się między zawodowymi oczekiwaniami dotyczącymi gotowości, mobilności i pracy pod presją a codziennością osób zatrudnionych na etacie, mających obowiązki rodzinne. Krótki termin przekazania obsady jest szczególnie trudny dla tych, dla których sędziowanie nie stanowi głównego źródła utrzymania. Organizacja dalekiego wyjazdu w ciągu kilku dni może wtedy stać się nie tylko problemem logistycznym.
Pojawiają się też pytania o koszty dojazdów oraz noclegi, zwłaszcza po spotkaniach kończących się późnym wieczorem, po których arbitrów czeka długa podróż samochodem. Kolegium Sędziów wskazuje, że monitoruje kwestie urlopów, a sędziowie mogą zgłaszać ograniczenia swojej dostępności. Jednocześnie część środowiska obawia się, że takie ograniczenia mogą wpływać na układ obsad.
Osobnym tematem są szkolenia. Sokolnicki w swoim liście krytykował ich organizację i przygotowanie, wskazując na niedostateczne kompetencje operatorów oraz szkoleniowców VAR, a także na potrzebę zmian w systemie rozwoju arbitrów. Część rozmówców podziela te zastrzeżenia, inni oceniają obecny kierunek działań Kolegium Sędziów bardziej przychylnie. Podział opinii dotyczy także sposobu prowadzenia zajęć i ich praktycznego znaczenia.
Między reformą a utratą zaufania
Zebrane relacje pokazują, że dyskusja o polskim sędziowaniu nie ogranicza się do decyzji podejmowanych podczas meczów. Obejmuje system obsad, organizację szkoleń, wynagrodzenia, koszty wyjazdów oraz przejrzystość oceniania pracy sędziów. Część arbitrów otwarcie krytykuje obecne Kolegium Sędziów. Inni, choć nie negują opisywanych trudności, uważają, że polskie sędziowanie rozwija się mimo problemów.
Napięcie między deklarowanym rozwojem systemu a doświadczeniami sędziów opisujących organizacyjny chaos i brak przejrzystości pozostaje nierozstrzygnięte. Sprawa pokazuje zarazem, że dla oceny pracy arbitrów ważne są nie tylko same decyzje boiskowe, ale również warunki, w których przygotowują się oni do prowadzenia spotkań.
Źródło: materiał źródłowy